Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2015

Wózek Baby Design Handy - recenzja

No i nadszedł moment, w którym chciałabym podzielić się z wami moimi odczuciami na temat temat wózka Handy firmy Baby Design.


Na stronie producenta znalazłam takie oto informacje:

Aluminiowy wózek spacerowy typu parasolka
-z pełną rączką umożliwiającą wygodne prowadzenie wózka jedną ręką
-samonastawne przednie koła z możliwością blokady
-wszystkie koła amortyzowane
-regulowany podnóżek i oparcie
-wózek składany bez wypinania barierki
-blokada automatyczna po złożeniu
-folia przeciwwiatrowa i pokrowiec na nóżki w komplecie


A co ja sądzę o tym wózku?

Wózek ten otrzymałam do przetestowania od firmy Baby Desing poprzez akcje zorganizowaną na portalu babyboom.pl
     Do wózka dołączona była szczegółowa instrukcja,folia przeciwdeszczowa oraz pokrowiec na nóżki.
Szczerze mówiąc, pierwszy raz miałam do czynienia z wózkiem spacerowym.
Gdy moja córcia była jeszcze w brzuszku zdecydowaliśmy że zakupimy wózek wielofunkcyjny...
Teraz jednak częściowo żałuje.Myślałam że to będzie dobre rozwiązanie bo nie będę musiała wydawać kolejnych pieniędzy na kolejny wózek tylko za jednym zamachem kupie 2 w 1 .
I tu zaczął się problem.O ile z wózka głębokiego byłam bardzo zadowolona,tak wersja spacerowa była dla mnie uciążliwa.Za ciężka,duża i nie wygodna do zabrania ją na wycieczkę.Mając małe auto staramy się o każdy kawałek wolnego miejsca jadąc w odwiedziny do rodziny (450 km) dlatego wózek zostawał w domu. Jedyny,ogromny i niepodważalny plus mojego wielofunkcyjnego wózka to duży koszyk na zakupy.Mogłam iść,zrobić spore zakupy i nie potrzebowałam do tego samochodu :)
Teraz gdy mam porównanie z wózkiem spacerowym,wiem że gdybym taką wiedzie miała 2 lata temu nie wybrałabym wózka wielofunkcyjnego.Już teraz robił się za duży i szukałam odpowiedniej dla nas spacerówki. Szczęśliwym trafem,dotarł do nas Handy.W bardzo przyjemnym zielonym kolorze.Od razu zrobiło się wiosennie.
     Na początku,może powiem kilka słów o składaniu i rozkładaniu wózka.Po dokładnym przeczytaniu szczegółowej instrukcji,mogę stwierdzić,że każdy bez problemu może rozłożyć i złożyć wózek.Po nad to po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca.Rozłożenie go zajmuje mi 15 sekund.Tak,tak tylko tyle potrzebuje aby Handy był w gotowości. Tyle samo czasu potrzeba aby wózek złożyć.Ogromnym plusem jest to że waży on zaledwie 7,5 kg. W porównaniu do naszego wcześniejszego wózka jest lekki jak piórko.Teraz w każdej chwili mogę wziąć wózek pod pachę i wyjść na zewnątrz żeby go rozłożyć i być gotowym do wycieczki.
   

  Handy testowałyśmy na zwykłym jeszcze zimowym spacerze,ale i w wiosennej scenerii.
Jak dla mnie jest genialny,leciutki wygodny,przyjemnie prowadzi się go nawet jedną ręką.
Świetnie daje sobie radę z wysokimi chodnikami,na co mogę strasznie ponarzekać w mojej okolicy.
A jak sprawuję się w sklepie? Normalnie marzenie.Bez problemu przedziera się między wąskimi przejściami między pułkami. Zakupy teraz to dla mnie przyjemność a nie męczarnia. Wcześniej miałam ze sobą,ciężki wózek i ciężki koszyk,z zakupów wracałam okropnie zmęczona.A teraz na luzie,w jednej rączce koszyk,drugą prowadzę wózek i na moje twarzy maluje się uśmiech.
 Wózek firmy Baby Desing,bardzo pozytywnie wpłynął również na nasze rodzinne relację. Teraz zdecydowanie częściej chodzimy na długie wiosenne spacery.Spędzamy ze sobą dużo więcej czasu.W końcu spacer dla nas to przyjemność a nie męczarnia. Nawet Bianka pokochała swój nowy wózek.
Co dzień rano,pokazuje na niego i mówi : Mama bum bum :)

(Na zdjęciu Bianka z ciocią )

 

Podsumowując: Jestem bardzo zadowolona z korzystania z wózka Handy firmy Baby Desing.
Teraz wiem że skorzystamy z każdej wolnej chwili aby spacerować i cieszyć się wspólnymi chwilami w rodzinnym gronie i przy rodzinnej atmosferze.

Jeśli wam spodobał się wózek Handy lub chcecie zapoznać się z asortymentem firmy zapraszam was do odwiedzenia strony internetowej http://www.babydesign.eu/



czwartek, 9 października 2014

Tomme Tippe - noworodek

Witajcie, jakiś czas temu dzięki uprzejmości Pani Pauliny do naszego domu trafił zestaw specjalnie przygotowany dla dzidziusia , który rośnie w moim brzuszku. Na świat ma przyjść w grudniu , ale już teraz kompletuje dla niej wyprawkę. Mam doświadczenie z poprzedniej ciąży, że im wcześniej zacznę tym lepiej.:)

Ale przejdźmy do rzeczy.W zestawie dla noworodka jaki otrzymałam znajduje się :

  • butelka Easi-Vent ( 150 ml )
  • butelka Anti- Colic ( 150 ml)
  • zestaw dwóch butelek ( 260 ml )
  • zestaw dwóch smoczków ani time ( 0-6 miesiecy )


Z doświadczeniem jaki dała mi poprzednia ciążą wiem , że butelki które mają smoczek kształtem, zbliżonym do brodawki są dużo lepsze, dlatego teraz skupiam się właśnie na takich produktach.

Teraz chciałabym przybliżyć wam każdy produkt. Zacznijmy od butelki Easi- Vent

Kilka słow od producenta :
Dzięki butelkom Closer to Nature naprzemienne karmienie piersią i butelką staje się prostsze niż kiedykolwiek dotąd. We współpracy z ekspertami w dziedzinie laktacji opracowaliśmy specjalny kształt smoczka ułatwiający dziecku objęcie go ustami oraz naśladujący naturalną elastyczność, delikatność i ruchy matczynej piersi. W połączeniu z wyjątkowo czułym zaworkiem pobudza to u niemowlęcia instynktowny odruch ssania, zapewniając mu komfortowy i spokojny posiłek „

Cena : ok 20 zł




Moja opinia :
Butelka ma bardzo fajny kształt, łatwo trzyma się ja w dłoni. Wcześniej nie miałam do czynienia z tymi butelkami mimo , że firmę samą w sobie znałam. Kształt smoczka z pewnością ułatwi karmienie. Smoczek wykonany z elastycznego materiału nie sprawi dziecku trudnosci z piciem. Jak dla mnie to butelka, po którą z pewnoscia jeszcze sięgne.



Koleny produkt jaki chce wam przedstawić to butelka Anti- Colic

Klika słow od producenta :
Butelki antykolkowe Anti-Colic Plus z serii Closer to Nature zaprojektowano tak, by zapewniały optymalne odpowietrzenie w czasie karmienia. Wyjątkowa rurka odpowietrzająca, zaworek antykolkowy i unikalny kształt smoczka, ułatwiający objęcie go ustami, minimalizują połykanie powietrza przez dziecko. Zanim podasz dziecku butelkę spójrz na rurkę z czujnikiem ciepła. Jeśli jest niebieska, mleko ma odpowiednią temperaturę, a jeśli zmieniła kolor na różowy, temperatura mleka przekracza zalecane 37 °C. Smoczek Anti-Colic Plus wykonany jest z naturalnie miękkiego silikonu i ma unikalny kształt ułatwiający dziecku objęcie go ustami

Cena : ok 28 zł




Moja opinia :
To akurat butelka, która bardzo mnie zaskozyła. Z racji tego, że od jakiś 2 lat nie pijemy już z butelki nie miałam pojecia że na chwile obecną są dostępne butelki z tak fajnym systemem. Smoczek jak kształ butelki są bardzo fajne. Ale w tym przypadku najwazniejsza jest rurka odpowetrzająca. Mamy, których dzieci miały kolke wiedzą jakie to jest utrapienie a z taką butelką nie ma się o co bać. Według mnie ten system to całkowity strzał w 10! Każda butelka powinna być wyposażoną w taką rurkę i zawór. Dzieci miały by spokojny sen a mamy spokojną noc.




Następnie, chciała bym wam przedstawić zestaw dwóch butelek. Typowo na kierunkowany już na dziewczynki.

Kilka słow od producenta :
Dwie butelki Closer to Nature o pojemności 260 ml to zestaw wyjątkowych produktów z rewolucyjnym systemem. Zostały zaprojektowane tak, aby imitować naturalną giętkość, dotyk i ruch matczynej piersi. Nie zawierające bisfenolu A butelki wyposażone zostały w smoczek o wolnym przepływie 0m+ z niezwykle czułym zaworem antykolkowym, który skutecznie i w optymalny sposób odpowietrza butelkę podczas karmienia, dzięki czemu ryzyko związane z wystąpieniem kolek lub wzdęć zostaje obniżone do minimum. Smoczek wydłuża się i napina, upodabniając się tym samym do sutka kobiety. Wówczas niemowlę ssie smoczek w taki sam sposób, jak pierś matki. Ponadto kształt smoczków pozwala karmić dziecko w bardzo wygodnych i naturalnych pozycjach.

Cena : ok 50 zł



Moja opinia :
Jak na zestaw dwóch dużych butelek w dodatku tak ślicznie ozdobionych cena wydaje mi się trafiona. Butelki są wykonane, tak samo jak dwie poprzednie. Choć na tych znajduje się delikaty dziewczęcy wzór w kwiatuszki. Obie są w kolorze delikatnego różu. Mile dla oka. Podoba mi się też to że sam wzór nie jest w nich taki nachalny jak to bywa na niektórych butelkach innych producentów. Przyjemne dla ręki jak i dla oka. Takie właśnie powinny być butelki.



Na koniec zostawiłam sobie zestaw smoczków ani time .
Kilka słow od producenta :
Mamy wiedzą, że nie ma nic cudowniejszego niż spokojny, zadowolony maluszek. Nowa gama symetrycznych , ortodontycznych smoczków została stworzona przez nas, by ułatwić dzieciom ich akceptację. W niezależnym badaniu nasz nowy smoczek został zaakceptowany przez większość z nich już za pierwszym razem*

Cena : około 15 zł



Moja opinia :
W tym zestawie znajdują się dwa smoczki sylikonowe w ortodontycznym kształcie. Podoba mi się to że są takie zwykłe, porste.Bez zbędnych dekoracji czy dziwnych rysunków. Takie białe i czyste jak malutkie dziecko. Z doświadczenia wiem, ze dziecko karmione piersia zdecydowanie bardziej woli smoczki właśnie w tym ortodontycznym kształcie. Ja mam nadzieje , że moje dziecko będzie bez problemu zaciekawione takim smoczkiem.




Cały zestaw jest dla mnie jak najbardziej na plus. Te wszystkie elementy to nieodzowne cześć wyprawki jaką musi przygotować każda mama przed pojawieniem się maluszka na świecie. Podoba mi się to ze marka Tommee Tippee wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniom mam i oddaje do nich dyspozycji produkty, które zdecydowanie ułatwią im opiekę nad dzieckiem.  

środa, 23 lipca 2014

Skarpetyki Frote od Yo!

Dzieki uprzejmości Pani Pauliny razem z moją córeczką miałysmy okazje przetestowac skarpetki firmy Yo!
Serdecznie zaspraszam was do zapoznania się z nasza opinią.



Od dłuższego czasu mamy styczność z tą firmą ponieważa sama kupuje dla malej rajstopy i skarpety tego własnie producenta. Zazwyczaj przemawia do mnie wzór i jakoś z jakiej sa wykonane ich pordukty.
Czekając na przesyłke zastanawiałam się co takiego otrzymamy i czy spełni to nasze oczekiwania.


No i nie zawiodłam się :) 
Moja mała niestety należy do tych dzieci, które bardzo lubią chodzić na boso. Wtedy jest najwygodniej. Wiele razy upominam ją w ciągu dnia aby założyła na nogi kapcie, niestety z marnym skutkiem. Inną alternatywą aby moją córka nie chodziła całkiem bosą są właśnie skarpetyki. 


Latem są to skarpetyki bawełniane lub przy ogromnych upałach gołe nogi, natomiast zimą stawiam na coś trochę cieplejszego. Wtedy z pomocą przychodza skarpetki wykonane z froty, ciepłe przewiewne "petusie"
Założyłam małej pewnego dnia i o dziwo przyjeły się. Spodobał jej się kolorowy wzorek. Paski pasowały do jej bluzeczki więc moja pierworodna swój wygląda zaakceptowała.
A teraz pytanie co dzieje się ze skarpetkami, w których cały dzień chodzi się po podłodze. Niestety nie wyglądają zbyt czysto, wtedy czybciutko lądują w pralce.
Czy po praniu nic się z nimi nie dzieje? 
Otóż nie, te skarpetki wyprane i wysuszone wyglądały tak sama jak pod czas pierwszego zakładania. 
Dlatego wiem dlaczego tak bardzo lubię firmę Yo!


A wy z jakich firm skarpetki i rajstopy kupujecie swoim pociechą? 


środa, 16 lipca 2014

Bibi - Little Stars girl

Jakiś czas temu do naszego domu dotarł smoczek od szwajcarskiej firmy Bbibi. Chciałam podzielić się z wami moją opinią.


Po rozmowie z Panią Agnieszką czekałam na smoczek, który miał dotrzeć do naszego domku. Aż któregoś dnia , zapukał do nas listonosz, i wręczył paczkę ze smoczkiem.


Szczerze mówiąc smoczki Bibi spodobały mi się już gdy moja córa była jeszcze bardzo mała. Na jakiejś stronie internetowej, poświęconej dzieciom widziałam model w centki. Niestety wtedy smoczki te nie były jeszcze dostępne w Polsce, i moje pragnienia o tym smoczku zostały zatracone. Niedawno produkty Bibi znowu rzuciły mi się w oczy.Dlatego postanowiłam że spróbuje je przetestować.


Po zdjęciu papierowego opakowania zobaczyłam fantastyczny plastikowy pojemniczek, który sprawa że smoczek się nie brudzi.

Bardzo podoba mi się delikatny pastelowy kolor smoczka oraz śliczne rysunki.. Smoczek jest bardzo solidnie wykonany.Jak dla mojej panny , która jak do tej pory przegryzła większość smoczków, ten póki co sprawuje się dobrze. Ostatni nasz smoczek przetrwał dwa tygodnie, ten ma miesiąc i nie widać na nim żadnych uszkodzeń. Już zastanawiam się jaki kolejny smoczek firmy Bibi wybrać ponieważ mają coraz większy wybór wzorów. A to jeszcze bardziej zachęca. Małą będę się starała teraz powoli oduczać od smoczka ale ciężka nam to idzie. Wiem jednak że jeśli kiedyś pojawi się rodzeństwo Bianki skorzystam ze smoczków firmy Bibi.



środa, 14 maja 2014

Pszczółkowy zawrót głowy - recenzja produktów

Parę dni temu otrzymałam słodką przesyłkę od Fabryki Cukierków Pszczółka .  Otrzymałam je dzięki akcji zorganizowanej na ich Fanpage. To że miałam możliwość uczestniczenia w testach jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Teraz chciałabym podzielić sie z wami moimi spostrzeżeniami i opinią na temat otrzymanych produktów. 





W przesyłce którą otrzymałam były 3 rodzaje słodkości 
- Cukierki Magic Kiss
- Cukierki Caffe Amo
- Cukierki Super P




Kilka słów o samej fabryce :
Od 60 lat jesteśmy jednym z największych w Polsce producentów karmelków twardych i nadziewanych. Od samego początku nasza firma zlokalizowana jest w Lublinie, działa pod nadzorem Krajowej Spółki Cukrowej S.A.
Słodycze firmujemy hasłem „Wyprodukowane z pasją”, co jest gwarancją zaangażowania i troski jaką wkładamy w proces tworzenia cukierków.
Produkujemy je w oparciu o własne, sprawdzone od lat, niepowtarzalne receptury, łącząc tradycję ze zmieniającymi się preferencjami smakowymi klientów. Tym, co od wielu lat wyróżnia nas na rynku jest doskonały smak cukierków. Uzyskujemy go dzięki stosowaniu wyłącznie najlepszych składników takich jak naturalne soki, doskonała czekolada i prawdziwy miód.
Na początku 2010 roku uruchomiliśmy jedną z najnowocześniejszych w Polsce linii produkcyjnych. Na całym świecie jest zaledwie dwadzieścia maszyn cukierniczych tej generacji, a lubelski zakład jest jedynym w Polsce, w którym są one wykorzystywane w procesie produkcyjnym.
Słodycze od „Pszczółki” są regularnie doceniane w konkursach, zyskując liczne wyróżnienia. Nasze karmelki cieszą się też niesłabnącym powodzeniem poza granicami Polski. Można je znaleźć m.in. na sklepowych półkach w USA, Rosji, Kazachstanie, Azerbejdżanie czy Mongolii. Eksportujemy już ponad 10 procent produktów.




Pierwsze słodkości o których chciałam wam opowiedzieć to Cukierki Super P. Te osobiście najbardziej przypadły mi do gustu ale o tym za chwilę. 


Już samo opakowanie bardzo wzbudziło moje zainteresowanie ładne kartonowe pudełeczko swoim wyglądem zachęca do tego aby zajrzeć do środka. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się że po otwarciu opakowania na mój stół wysypią się różnokolorowe papierki.


Niewielki cukiereczki w kształcie małych jajeczek, oblane mleczną czekolada. W środku skrywają przepyszny owocowy smak. Moim zdaniem fajne jest to że bardzo przykuwają wzrok już samym opakowaniem.Każdy cukierek ma na papierku prześliczną pszczółkę, która reprezentuje przeróżne przedmioty szkolne. W środku znajdziemy też bardzo smaczne owocowe nadzieje. Pomysł na zapakowanie każdego oddzielnie i ozdobienie go ciekawą ilustracją z pewnością przyciągnie dzieci. W dodatku ten owocowy smak sprawa że nie są aż tak słodkie.


Dzieki formie i opakowaniu świetnie nadają sie do szkoły, pracy czy na rowerowe wycieczki. Według mnie to najlepsze cukierki z całej trójki jaką otrzymałam. 

W drugiej kolejności chciałam wam przedstawić Cukierki Magic Kiss
Już sama nazwa bardzo mnie zaciekawiła. Interesowało mnie co takiego zobaczę w środku opakowania.


Do moich rak trafiło kolejne śliczne pudełeczko, które skrywało nieznaną przeze mnie zawartość. Nie miałam okazji wcześniej spróbować tych cukierków, jak i pozostałej reszty. Do głowy nie przyszło by mi że to opakowanie skrywa w sobie pyszne praliny.


Praliny jakie znalazłam w środku były o smaku adwokatu, kokosa, latte i czekolady. Ślicznie zapakowane praliny świetnie prezentowały się na stole. Widać było że to cukierki, które mają w sobie pewną klasę. Z wymienionych wyżej smaków mi do gustu przypadł najbardziej kokos, może dlatego że go uwielbiam. Co prawda troche nie smakowało mi to że praliny były w gorzkiej czekoladzie, zdecydowanie wole te w mlecznej, ale nawet to nie popsuło smaku, który skrywał sie wewnątrz każdej pralinki.


Te cukierki zajęły u mnie drugie miejsce jeśli chodzi o smak. Ale sądzę ze i wam przypadły by do gustu. 

No i na końcu pozostały nam do zaprezentowania Cukierki Caffe Amo. Są to cukierki kawowe. Ja jako niewielki, początkujący kawosz byłam dość specyficznie do nich nastawiona, ale to tylko do momentu otwarcia opakowania 


Gdy już dostałam sie do środka okazało się że znajdują sie tam pojedyncze, ładnie zapakowane cukierki. Opakowanie skrywało w sobie cztery wyjątkowe smaki były to Esspreso, Irish coffe, Latte , Orzechowe Cappucino. Jako ogromna wielbicielka orzechów bardzo ucieszyłam sie z ostatniego smaku. 



 Po otwarciu jednego z pojedynczych opakowań okazało sie ze nie są to twarde cukierki o smaku kawy lecz średniej wielkości czekoladowe jajeczko z przepysznym nadzieniem o smaku kawy. Bardzo zaskoczyło mnie że cukierki kawowe mogą być przedstawione w takiej formie. Jak dla mnie to spory plus. 


Smakowo jednak zajęły u mnie trzecie miejsce, ale to raczej ze względu na to że średnio przepadam za kawą. Moja mama za to uwielbia te cukiereczki. 


Podsumowując, wybór w ofercie Fabryki Cukierków Pszczółka jest naprawdę duży sądzę że smakiem trafią do każdego podniebienia i każdy znajdzie tam coś odpowiedniego dla siebie. 
A wy próbowaliście już jakiś produktów Fabryki Cukierków Pszczółka? 

czwartek, 16 stycznia 2014

Mr Singh's Chili Sauce - recenzja.

Jakiś czas temu dzięki przemiłej Pani Monice do mojego domu trafił wyjątkowy sos. Rozpalił nas i nasze podniebienia :)


Kilka słów od producenta :
Ten sos to majstersztyk, nawet w zestawieniu z czymś innym będzie i tak zawsze odgrywał najważniejszą rolę, nic nie jest w stanie go przyćmić, wyjątkowy smak naturalnych przypraw, żadnych ulepszaczy, żadnych wzmacniaczy czy barwników, czysty zdrowy smak, sos do frytek, kurczaków, sałatek, tostów, świetny jako marynaty do mięs, czy dodatek do zup, bez niego już nigdy nic nie będzie takie samo, problemem będzie jeśli nagle zabraknie go w kuchni, zakład?

Pojemność/Cena
275g / 11 zł


Moja opinia :
Bardzo lubię ostre rzeczy, moja mama nawet czasem mówi " Jak wy możecie to jeść ". Gdy do mojego domu trafił Sos od nareo.pl byłam bardzo ciekawa jak ostry jest. Gdy tylko listonosz wyjechał na drogę zabrałam się za otwieranie paczki i po prostu musiałam spróbować.Nalałam odrobiną na łyżeczkę,spróbowałam i pomyślałam : o tak, jest ostry. Ja sos ten wolałam mieszać z czymś troszkę łagodniejszym żeby wymieszać smaki. Mój partner zaś bez problemu jadł z sosem wszytko co mu wpadło w ręce kanapki, czosnkowe bagietki, frytki, zapiekanki. Dosłownie wszystko. Nie mieliśmy jeszcze okazji spróbować go z pizza ale pewnie będzie pasował idealnie bo tego typu jedzenie lubimy na ostro. W sosie na pierwszy plan wysuwa się chili później czuć przyjemny smak pomidorów. Troszkę przeszkadzało mi że jest taki rzadki. Dla mnie mógłby być ciut gęstszy, tak by łatwiej utrzymywał się na np. kanapkach.
Mimo wszystko, jestem bardzo zadowolona z testów tego sosu. Sądzę że będziemy korzystać z niego częściej.


Jeśli chcecie zapoznać się z inny asortymentem Nareo.pl to zapraszam was na stronę TUTAJ

niedziela, 1 września 2013

Interaktywny laptop- nowe zajęcie mojego malucha

Już jakiś czas temu razem z tatą Bianki zastanawialiśmy się nad kupnem dla niej małego laptopa. Z racji ze tata małej jest z wykształcenia informatykiem mała miała styczność z nim od zawsze. Później zaczęła dobierać się do naszych laptopów. Więc pora na jej własny sprzęt. Sami zobaczcie.




Może na początek pokaże wam krótką reklamę:



Laptop ten otrzymałam na zlocie blogerek. Pomyślałam wtedy że to genialne rozwiązanie dla mojego malucha. 
Zaraz po powrocie ze zlotu,gdy jeszcze nie zdarzyłam dobrze wejść do domu moja mała zobaczyła laptop. Wtedy już musiał być jej. 



Dużym plusem tego laptopa jest to że mówi po polsku. Dzięki temu moja mała może uczyć sie poprzez zabawę a takie rozwiązania bardzo lubię

.
Laptop ma wiele funkcji :
- cały alfabet
- liczny od 1- 10
- 4 kształty
- kolory
- interaktywną myszkę
- dźwięki różnych maszyn
- wyświetlacz

Teraz mała zabiera go ze sobą gdy gdzieś jedziemy na dłużej. A i mi bardzo podoba się takie rozwiązanie. Bianka bawi się nim od niedawna ale już ładnie wymawia liczbą trzy i słowo koło.
To jej ulubione przyciski. W sumie gdyby nie zlot i to tak pewnie kupilibyśmy jej własnie tego laptopa.
Mała ma zajęcia. A mama chwilę czasu dla siebie :)


Na chłodną pogodę - czapka na głowe

Ja zauważyliście pogoda zrobiła nam się bardziej jesienna niż letnia, mimo że kalendarzowo nadal mamy lato. W sumie dzięki temu miałyśmy okazję przetestować czapeczkę od firmy Birko



Na zlocie blogerek, który odbył się w czerwcu otrzymałam dla mojej Nusi czapkę. W sumie ciągle było ciepło i nie miałyśmy okazji jej przetestować. W tamtym tygodniu niestety zrobiło się chłodniej, więc przyszła pora na cieplejsze spodnie, buzy i czapkę.Zastanawiałam się czy moja rozrabiara będzie chciała chodzić w czapce. Całe lato z gołą głową a tu naglę coś jej chcą założyć.
Ale jednak moja mała ucieszyła się na widok czapki.


Nawet z chęcią pozowała do zdjęcia. A później jak relacjonowała babci:
- Baba,mamy czapa,mama cyk o tu ( i pokazuje na swoją głowę )
Co prawda za dużo "naszych słów" jeszcze nie używa ale ja potrafię się z nią pogadać :)



A co samej czapki, to bardzo dobrze trzyma się na głowie, nie uciska i mimo tego że wykonana jest z wełny bardzo fajnie przepuszcza powietrze nie powodując pocenia się głowy. Na jesienne spacery nadaje się idealnie. No i moja dzidzia jest zadowolona. Mówi że ma cici ( czytaj kot )  na głowie. 
Nawet po powrocie do domu nie chciała jej zdjąć.Teraz to będzie stały element naszych jesiennych spacerów. 


piątek, 23 sierpnia 2013

Cienie do oczu MIYO no.13 Chilli - recenzja

Przyszła kolej na kolorowe kosmetyki. Na zlocie otrzymałyśmy cienie do powiek. Każda oczywiście inny kolor. Przetestowałam, i teraz macie okazje poznać moją opinię na temat cieni do oczy firmy pierre rene


Kilka słów od producenta :
Cienie do oczu z silikonowo - mineralną formułą zapewniającą długotrwałość makijażu i satynowość aplikacji.
Nie zawierają parabenów.Hipoalergiczne.
Testowane dermatologicznie.

Pojemność / Cena
3 g / 4.99 zł

Kolor który otrzymałam wygląda tak :




Uwielbiam wszelakie odcienie różu i czerwieni, tylko czy na oczach ? Z pośród nadesłanych nam kolorów ten wydawał mi się najfajniejszy. Cienie znajdują się w ładnym plastikowym pudełku.Otwiera się je bardzo łatwo, o czym przekonała sie moja pociecha gdy dostała się do kosmetyczki mamy ;)


Do cieni niestety nie jest dołączony pędzelek, ale bardzo łatwo się nakładają
. Kolor jak sami widzicie jest bardzo żywy na oku prezentuje się bardzo ładnie.




Cienie długo utrzymują się na oku, ją wysokiej jakości. Choć później troszkę ciężko je zmyć. Same w sobie są naprawdę bardzo ładne, niestety mi jednak kolor specjalnie do gustu nie przypadł. Mam takie rzeczy , które bardzo podobają mi się u kogoś a sama ich nie założę bo źle bym sie w nich czuła. Tak własnie jest w przypadku tych cieni. Lubie czerwień i róż ale zdecydowanie na Paznokciach nie na oku.

PLUSY:
- żywe kolory
- wygodne otwieranie
- długo utrzymują się na oku

MINUSY:
- brak pędzelka
- problemy ze zmyciem









Czy poleciłabym te cienie? Jeśli tylko znajdziecie kolor pasujący do was to tak :)